Rzuciłem się ku wejściu i odsunąwszy draperię, wpadłem do przedsionka. Tu, na posadzce pod jedną z kolumn leżała na wznak Ineza; w piersi jej wbity po rękojeść tkwił wenecki puginał129. Pewną miała rękę Gina Vamparone, pewną i niezawodną: ugodziła w samo serce...
I znów jest piękne, weneckie popołudnie, słońce gra na opalowej fali i roztocz laguny skrzy się miriadami blasków. I znów, jak dnia pierwszego, kiedy ją poznałem, odbijam od Fondamente Nuove z moją ukochaną. I jak wtedy, płyniemy znów w tę samą stronę: ku Wyspie Cmentarnej...
Spoczywa przede mną na dnie czarnej gondoli słodka i pogodna, z uśmiechem na alabastrowej twarzy, w powodzi fiołków i białych róż — śpi cicha i królewska na rozkołysanej fali, a nad nią sklepi się szafirowe niebo...
Pochylam się ku małym, w atłasowe ciżmy130 odzianym stopom, tulę je do ust mych i słyszę, jak poza mną, na wyżce łodzi ktoś płacze... To Beppo — nasz gondolier...
Wenecja, lipiec r. 1927
Przypisy:
1. sestiere (wł.) — dzielnica wenecka. [przypis autorski]
2. Canal Grande (wł.) — Kanał Wielki. [przypis autorski]
3. vaporetto (wł.) — tramwaj wodny. [przypis edytorski]