— Aha — odrzekł po chwili — o to chodzi... Nie... nie — ani razu.

— A może zauważyłeś coś niezwykłego w czasie snu?

— Hm... Niby pyta mnie pan o moje sny, co?

— Tak. Może pamiętasz jakiś obraz, zdarzenie, czyjąś twarz?

— We śnie?

— No tak. Może coś ci się w nim ciągle powtarza?

Przez oczy Jastronia przesunął się cień niepokoju.

— Skąd pan to wszystko może wiedzieć? — zapytał szczerze zdumiony. — Mówi pan tak, jak gdyby pan we mnie siedział... W samej rzeczy prześladuje mnie we śnie noc w noc od kliku tygodni ten sam zwid.

— Jaki?

— Śni mi się duża żółta jaszczurka w czarne cętki. Wyłazi z nory jakiejś zapadłej piwnicy, przypełza ku mnie i pcha mi się do ust. Brr...