— Jestem już, jestem.

Zarzuciła mu na szyję parę bursztynowych ramion. Wajmuti odeszła w głąb z westchnieniem.

— Po co wysłałaś mi ją na spotkanie? — badał, gładząc ciemne warkocze.

— Domagała się tego koniecznie. Chciała cię ostrzec przed zemstą ich bogów i przodków. Czegóż chcesz? To stara, przesądna, ale życzliwa nam kobieta.

— Wydajesz mi się dzisiaj jakaś smutna, Rumi. Czy masz jakie zmartwienia?

— Rangitatau, matka Itobi, dogorywa. Biedna przyjaciółka moja nie je już od trzech dni i nie śpi od trzech nocy. Itobi nie chce pogodzić się z wolą bogów twoich i płaczem i postem usiłuje zatrzymać ducha umierającej. Cień chorej skraca się z dniem każdym91. Zbliża się już jej godzina. Chciałabym ją odwiedzić. Atahualpa nie będzie miał chyba nic przeciwko temu.

— Przeciwnie. Ujrzy nas rad. Biedna Itobi!

I poszli do tolda Atahualpy, który po śmierci Raugisa, ojca Itobi, przygarnął do siebie matkę żony. Bo już osiem lat minęło od chwili, kiedy pokochawszy piękną Itobi, zawiesił swój hamak92 nad jej hamakiem. Niedługo cieszyła się Rangitatau spokojnym życiem u boku córki i zięcia. W drugim roku pobytu w chacie Atahualpy sęp Etua93 zaczął pożerać jej wnętrzności. Nie pomogła czuła opieka i troskliwość Itobi i jej męża; marniała i nikła z dnia na dzień. Choroba przeciągnęła się na miesiące, chociaż w innych warunkach chora byłaby wyzionęła ducha znacznie prędzej. Bo u Itonganów nie otaczano chorych żadną opieką. Przeciwnie. Unikano ich. Nieszczęście i choroba dyskwalifikowały. Chorzy uchodzili zawsze za rodzaj tabu, za osobników uświęconych, ale niebezpiecznych, bo opętanych przez złe moce lub ukaranych za swe grzechy. Stąd płynął strach przed umierającymi, na których zaciążył gniew potęg nieznanych. Zdarzały się często wypadki, że odmawiano im pożywienia i pozostawiano samych na pastwę śmierci.

Czandaura i Rumi zastali Rangitatau w agonii; nie poznawała już nikogo. Przy łożu stał bezradny Atahualpa i patrzył ze współczuciem na matkę i córkę. Itobi nie wypuszczała z rąk dłoni konającej. Głuchy szloch wstrząsał od czasu do czasu jej piersią. Wtem Rangitatau podniosła się wpół ciała, wyciągnęła ręce przed siebie i sztywniejąc, opadła na poduszki. Atahualpa zamknął jej rozwarte szeroko oczy. Itobi z głośnym płaczem rzuciła się na zwłoki.