— Więc pan chyba mieszka przy tej ulicy? — badała go po pewnym czasie.

— Nie. Mieszkam powyżej, przy Ścieżkowej.

— Więc musi pan codziennie przechodzić Leśną?

— Niekoniecznie. Chcąc dostać się do miasta, mam inną, krótszą drogę.

— W takim razie nie rozumiem, na jakiej podstawie utrzymuje pan, że od jesieni chodzę Leśną codziennie.

Spojrzał na nią serdecznie.

— A gdybym i ja miał specjalny powód do codziennych przechadzek po Leśnej? Gdyby i mnie ciągnęło coś nieodparcie do tego zakątka?

Panna Krzemuska nagle zatrzymała się. W świetle latarni twarz jej zdradzała silne wzruszenie.

— Więc i pana także wiąże z tą ulicą pewne wspomnienie?

Wtedy Gniewosz wyznał jej wszystko. Sluchała z głębokim zainteresowaniem, a gdy skończył, zapytała cicho: