— Nie!
— Jestem teraz w ręku pana, jak rzecz.
— Dałem słowo — mruknął. — Kiedy wyjeżdżamy?
— To od woli pana zależy.
— Musi pani natychmiast wyrobić sobie paszport. To musi pani wykonać sama, ale w najgłębszym sekrecie przed domownikami. Dobrze?
— Dobrze. Naturalnie... — mówiła z wypiekami na twarzy.
— A wykaz długów?
Ewa wyciągnęła spod rękawiczki kartkę z notatką długów swoich i ojcowskich. Było tego razem czterysta kilkadziesiąt rubli. Szczerbic wydobył niezwłocznie z pugilaresu pięć storublówek i wręczył je Ewie. Musiał polecić jej, żeby schowała te pieniądze, gdyż je dzierżyła jak na pokaz w drżących rękach. Sto rubli wręczył jej nadto na wydatki i koszta podróży do Wiednia.
— Gdy pani wyrobi paszport, da mi pani znać przez posłańca. Proszę napisać jeden jakiś wyraz. Nazajutrz wyjeżdżamy. Jadę w jednym z panią pociągu tylko dlatego, że muszę opiekować się. Przecie pani nie była jeszcze za granicą. Gdyby nie to, pojechałbym sobie wprost na Riwierę. To już wszystko.
— Wszystko... — szepnęła rozpalonymi wargami.