— Ale jeśli mię tylko kto myśli zarwać, to z miejsca zadzieram ogona i rwę co pary w gnatach!
— Ładny landszaft!
— A osobliwie też z tobą, kotku angorski, ceremonii nie będę stroiła.
— No i jakież kuku myśli mi cioteczka zrobić? Możesz ciocia licytować moje efekta. Owszem! Oddaję ciepłą rączką wszystko z wyjątkiem taksa i portretu miss Daisy.
— To tam już moja rzecz, co z tobą zrobię w razie potrzeby. Ja tylko mam zwyczaj ostrzegać.
— Żebym nawet tak chciał, jak nie chcę, to — na szatana! — nie mam fenia21. Pan radca świadek!
— Jednak na Marcelin w małym, ale za to w doborowym towarzystwie toś miał w zeszły czwartek.
— Jużeś ciocia wyszpiclowała! Co to za organizacja! Może byśmy jednak o tym przez wzgląd... na obecność... panny Ewy...
— Patrzajcież, jakiś ty moralny... „Przez wzgląd na obecność”... No, ja cię, Horst, ostrzegam po raz drugi.
— Nie słyszałem.