— Dla was, dla paniczów, panów, panków.
— Jakoś to dla mnie zbyt tajemnicze. Nic nie rozumiem.
— Ech, rozumie pan! Tylko wewnętrznym rozumem, diabelstwem rozumu. Wie pan, że Niepołomski ożenił się drugi raz?
— Niepołomski... drugi raz! Co pani mówi!
— Tak, tak — i to bardzo dobrze, bardzo bogato. Uzyskał rozwód i ożenił się w Genewie. Bardzo dobry zrobił wybór, bardzo. To człowiek z głową. Teraz pojechał ze swą nową, można by powiedzieć, trzecią żoną na Ocean Indyjski, do Australii, na wyspy Borneo, Celebes, Jawa. Będzie prowadził studia naukowe. Pan wie, gdzie są właściwie wyspy Iles des Pins?
— Co prawda — to nie wiem...
— Niepołomski będzie na pewno na owych wyspach. Panują tam bowiem najdziwaczniejsze obyczaje, które wniwecz obracają nasze pojęcia towarzyskie. Na mieszkankach tych wysp będzie się mógł naocznie przekonać, czym jest moralność. A pan wie, czym jest moralność?
— Nie wiem. Ale teraz rozumiem rozdrażnienie pani.
— Moralność, widzi pan, jest to wynalazek, rodzaj postanowienia obowiązującego wszystkich, rodzaj uchwały gminnej, czasowo przestrzeganej z gminnym pietyzmem.
— To wszystko być może. Ale po cóż mamy o tym myśleć i takimi sprawami się trapić...