— No, tak.

— A mówiłaś, że mnie kochasz?

— I ciebie kocham.

— A on, powiedz, całował cię?

— Tak.

— A on, powiedz, posiadał cię?

— Tak.

— Więc nie dotrzymałaś tego słowa, cośmy w Paryżu?...

— Nie dotrzymałam.

Załamał ręce, nagle się zachłysnął i, jak dziecko lękające się tyrańskich razów, pytał jeszcze: