Nie wydaje mi się odpowiednią nazwa „opowieści”, położona pod tytułem tego dzieła.
Jest to potężna i ponura symfonia, która z władzą i siłą, równą władzy i sile muzyki, — odchyla czarną zasłonę skonu polskiego powstania. Jakaż fantazya zdoła być wyższą, bogatszą, bardziej wieloraką nad rzeczywistość tych dziejów? To też pisarka tych kart podaje tylko fakty, wyrwane z piekła ruiny, — i klechdy, co się zostały w duszach ludzi, nie jako wspomnienie, nie jako uczucia, nie jako płacz, lecz jako zimne i proste wieści wieczne, podobne do odmian zbiorowego snu plemienia, — myty o nieśmiertelnej piękności cierpień bohaterów i o najwyższej polskiej ofierze.
Wśród nich tam i sam przemyka się obraz niezapomnianego wdzięku, jak ów, gdy niewiadoma dziewczyna z pałacu „o krwawych lakach nigdy niecałowanych ust” zjeżdża po urwisku parowu do powstańczego schronienia, — albo gdy ksiądz Brzózka pojmany patrzy na ważkę-świteziankę, siadającą na wargach pobitych jego żołnierzy, — a nadewszystko ta genialna, ze stendhalowską intuicyą podana prawda panu Wilczyńskiemu, który, idąc na szafot, pociesza się myślą, że urodziwa dziewczyna, za żonę mu przeznaczona, — to beksa, której nie warto żałować...
Niepodobna, oczywiście, przewidzieć, jak krytyka polska przyjmie ten utwór, czy go nie napiętnuje za idee pisarki — może i za niniejszą przedmowę... Myślę jednak, że sędzia przysięgły, ogół polski, doczyta się w tych kartach uczuć swych własnych, mocy swego honoru, istoty swej hańby, istoty swego narodowego bohaterstwa — i upodoba sobie w owych Kryjakach jako w księdze swej własnej.
[1913]
Katalog zbiorów mickiewiczowskich znajdujących się w Muzeum Narodowem w Rapperswilu48
Zbiór Mickiewiczowski, którego katalog niżej podajemy, został przed kilkoma laty wydzielony z nagromadzonych w ciągu istnienia Muzeum w Rapperswilu pamiątek, pism, wizerunków i druków. Pierwsi założyciele i dobroczyńcy tej instytucyi Władysław hr. Plater i Krystyn hr. Ostrowski, pisarze i zbieracze, jak Seweryn Goszczyński i Leonard Chodźko, których pisma nieznane i kolekcye stały się podwaliną archiwum oraz biblioteki, żyli w epoce tułactwa wielkiego poety, znali go i z pietyzmem przechowali wszystko, co świadczyć o nim może. Katalog niniejszy jest tylko spisem jednej z grup naszych zbiorów, która powstała drogą naturalnego skupienia rzeczy, tyczących się osobistości wieszcza, rozproszonych niegdyś po świecie, a później zgromadzonych w Muzeum. Kiedy po wyrestaurowaniu trzeciego piętra gmachu muzealnego powstały tam dwie salki, przeznaczyliśmy większą z nich na pomieszczenie naszej „Mickiewicziany”. Z okna tego pokoju roztacza się przepyszny widok na miasteczko Rapperswil, rozesłane u stóp zamku, na olbrzymią taflę jeziora zurychskiego i na gromady Alp glerneńskich, wiecznym lodem okrytych. Za jeziorem, na przełęczy łańcucha niższych regli, okrytych ciemnemi lasami, u podnóża góry Hochetzel, o tysiąc metrów wyniesionej nad poziom jeziora, widać dwie białe budowle, małe z oddalenia. Jest to kościół świętego Meinrada, a obok niego hotel piętrowy. W tym domu przebywał ongi mistrz Andrzej Towiański i tam pisał nauki dla braci, datując je z „góry Ezel”49.
W chwili gdy kolekcya, tycząca się osoby naszego poety, była już w izbie jego imienia zgromadzoną i kiedy przystępowano do katalogowania jej według przyjętego systemu, otrzymaliśmy wspaniały zaiste dar p. prof. Leopolda Horowitza. Był nim portret Mickiewicza wielkości naturalnej węglem na płótnie rysowany, którego liczne dziś kopie utrwalają w pamięci rodaków przedziwne oblicze, tak słusznie przez kogoś nazwane „twarzą Nioby”. Wizerunek ten jest najwierniejszym ze znanych, wzorowano go bowiem na dagerotypie paryskim z roku 1842, kiedy poeta w sile lat męskich stał na katedrze Collège de France, zanim się ku starości i jej głębokim zgryzotom posunął. Później otrzymaliśmy inne cenne dary, jak Dziadów część III, litografowaną w Moskwie przez młodzież uniwersytecką w drukarni tajnej około roku 1860 (Nr. 217), jak Poezye wydane w Poznaniu 1828 r. z autografem poety z lat dziecięcych (Nr. 28), jak medalion Borrela (Nr. 237), zbiór d-ra Artura Wołyńskiego i t. d.
Tworzenie coraz większej ilości zbiorów mickiewiczowskich publicznych, dostępnych dla badacza uważamy za nader pożyteczne z wielu względów. Dopóki nie powstanie na ziemi ojczystej w miejscu bezpiecznem jedna jakaś wspólna skarbnica pamiątek narodowych, każdy zbiór taki jest z jednej strony przyczynkiem do wielkiego życiorysu, a z drugiej jest niby ogniskiem magnetycznem, samą siłą swojego istnienia przyciągającem pamiątki i materyały bezużytecznie schowane w kolekcyach osób prywatnych. To też, fundując nasz zbiorek, żywiliśmy nadzieję, że wydobędziemy z emigracyi przeważnie, gdzie upłynęła większa część życia poety, wszelkie, jakie istnieją jeszcze dokumenta, świadectwa i pamiątki, któreby posłużyć mogły do wyświetlenia tylu dotąd niewyjaśnionych momentów tej wielostronnej działalności.
Dwa z nich, mianowicie epokę Towianizmu i wykłady w Collège de France, zbiory nasze ilustrują bardzo wyraźnie. Towianizm, a raczej historya stosunku wieszcza do sekty, nauk udzielanych braciom, całokształt sekretnych rozmów o sprawach najwznioślejszych, niepojętych zachwyceń ducha, uniesień, wzruszeń szczególnych i przejmujących wizyi maluje się w papierach, notesach, świstkach i listach Seweryna Goszczyńskiego, których część tylko, bezpośrednio tyczącą się osoby Mickiewicza, wcieliliśmy do zbioru i niniejszego spisu. Reszta pozostała w archiwum ogólnem.