— Koni... — mruknął wymijająco.
— Można by wziąć Samo... Samosiłka... — wmieszał się do rozmowy Michcik czyniąc na koźle foremny półzwrot w tył.
— Milcz, głupi! Sobie bierz Samosiłka.
— Według... według rozkazu.
— Któż to jest? Twój koniuszy? — spytał Cedro.
— To jest taki Michcik, jeszcze brata Piotra famulus.
— To Michcik... — rzekł Cedro z uszanowaniem. — Słyszałem o tobie, bracie, dużo dobrego... — zwrócił się do żołnierza. — Pójdziesz i ty na wojnę?
— Skoro panicz...
— A cóżeś to w tych czasach porabiał?
— W austriackich glidach przeciwko nam służył! — wtrącił Rafał, przejęty nagłą złością do Michcika.