Zęby mu błysnęły.
— Przecie zawarte preliminaria...
— Ale pokój jeszcze nie zawarty. Zwlekają. Szczęk oręża powie nam, czy chcą podpisać, czy nie.
Ocierając wielką, czerwoną twarz swoją ręcznikiem, spytał:
— Więc zdjęli konie Aleksandra Wielkiego?
— Mówię to, co widziałem na własne oczy.
— A hultaje! — dorzucił z mniemaną indygnacją.
— Panie generale... To nie może być. Nigdy jak świat światem nie splamił się nasz naród takim uczynkiem. W nadziei, że pan generał mocą i władzą swą nakaże tym ludziom wyłamanie się z haniebnych służb, przyszedłem tutaj. Jestże to rola polska deptać cudze rzeczypospolite? Po toż wyszła w te kraje owa wiara?
Dąbrowski wdziewał z obojętnością swą kurtę. Zbliżył się do księcia i rzekł twardo:
— Waćpan do mnie w jakim charakterze to mówisz?