— Ba! my tu rozprawiamy — wtrącił Nardzewski — a waszmość, panie komisarzu, może i owo zgoła nie myśliwy?
— Ja wcale myśliwy nie jestem. Gdzież czas na takie zabawy znaleźć bym mógł? Zawsze na służbie.. Oto i teraz delegowany na komisją do wielmożnego pana, jako do zwierzchności gruntowej, jestem.
— Do mnie? Na komisją?
— Tak jest.
— A w jakiejże sprawie, jeśli łaska?
— Spraw bardzo wiele.
— Nawet bardzo wiele. To ciekawe...
— Czy możemy zacząć w tej chwili?
— Noc to... Ale proszę, proszę...
— Ja przybyłem za dnia i czekałem cierpliwie. Jutro muszę jechać dalej.