— Jeździec!

— Francuski pudel!

— Galant!

— Hrabia!

— Tkliwy kokiet!

— Czekaj, szepnie się między lansjery, jak cię to stuletnie baby na podłodze koziorem żgały po żebrach, a tyś im radeczki dać nie mógł...

— Byłyby cię ładnie oporządziły, żeby nie ja...

— Kto wie, co one z nim zrobiły?

— Trzech groszy bym nie dał...

— Cha, cha... jak mamę kocham!