— Za rabunkiem z karabinem piechotnym chadzasz po domach? Rycerz!
— Idę z rozkazu, jako i wy.
— Czego chcesz z nami łazić?
— Takiemu, co sam bez komendy łazi — kula w łeb.
— A bo i pewnie: kula w łeb! — wrzasnął drugi.
— To strzelaj, gałganie! — zawołał Cedro.
— No, żebyś tylko drugi raz nie komenderował...
— Chodźmy, koledzy.
— A tobie wara z nami!
— Mójże, kawaler...