— Dwoma szeregami!
— Pluton!
— Tuj!
— Cel!
— Pal!
Runęły pociski batalionowe.
Za chwilę dokoła jeźdźców warknęły kule austriackie z daleka idące, ścinając gałęzie olch i gwiżdżąc przeciągle po wodach. Sokolnicki wjechał w szeregi fizylierów i wesoło, głośno zaczął sam komenderować trzaskając w powietrzu szpicrutą.
— Nabij!
— Do ładunku!
— Odgryź ładunek!