— W rurę!
— Za stempel!
— Przybij!
— Stempel na miejsce!
— Plutonami!
— Cel! Pal!
Wrzynał się swym koniem coraz głębiej między szeregi rogatych czapek aż ku przodowi batalionu i podbrzeżu lasku. Rafał, zostawszy w tyle, widział go owianego błękitnym dymem i pomimo strzałów huczących słyszał wciąż skróconą komendę:
— Nabij!
— Dwa!
— Trzy!