— Przed Bogiem. Mistrz katedry zginął.
— Walcząc z nami!
— Jeżeli wiedziałeś o tym, to dlaczego trudzisz mnie i siebie niskim kłamstwem?
— W jakim celu książę pan udaje się do obozu? — wykrętnie spytał Rafał.
— W celu przypatrywania się, jak to mam zwyczaj, biegowi rzeczy ludzkich.
— Dziwny cel... W chwili nieszczęścia kraju... — mówił Rafał ze spuszczonymi oczyma.
— Tak sądzisz?
— Wczoraj byłem w bitwie. Widziałem, że tam nie ma miejsca na badania rzeczy ludzkich.
— Nie ma?
— Można tam przynieść duszę swą i ciało z wiarą w skuteczność boju. Wtedy się jest potrzebnym. Kto by szedł po to, żeby patrzeć, jak inni umierają...