Na chwilę przerywał, z chytrością spoglądał na kolegę i kuzynka Krzysztofa Cedrę, uśmiechał się w sposób błazeński i czterykroć za wysokim głosem deklamował:

— Dimeter trochaicus catalecticus in syllabam, seu versus Euripidaeus...

Kuzynek Krzyś skandował, śpiewając jak kleryk:

— Truditur dies die...

— Dimeter trochaicus acatalecticus cum anacrusi, vel versus Alcaicus enneasyllabus...

Cedro wyciągał:

— Fastigit umbrosamque ripam...

Za chwilę dla rozrywki zmieniali porządek. Kuzynek i zaczynał miłym, melodyjnym głosem, z prawdziwie dowcipnymi minami:

— Versus simpliciter dactylicus vel Aristophaneius...

A Rafał odpowiadał: