— Czy byłeś waćpan pod Ostrówkiem?
— Tak jest, panie generale.
— Wczoraj?
— Wczoraj nad wieczorem.
— Z której strony: z naszej, czy z góry rzeki?
— Poszliśmy podjazdem w poprzek traktu z Pogorzeli ku Kępie Warszewickiej, w górę rzeki. Z dala postrzegliśmy łyżwy wolno ciągnione przez flisów linami na naszym brzegu. Kapitan mojego szwadronu dał rozkazy. Zaczailiśmy się w kępach łozy i gdy chłopi ku nam podeszli, wzięliśmy ich żywcem. Musieli wywlec łyżwy na brzeg. Każda z nich miała po pięciu ludzi obsługi.
— Ile ich było?
— Cztery. Miały długości po 18 stóp, a po 5 stóp szerokości. Były drewniane, obite blachą.
— Tak. Co zrobiliście z nimi?
— Zrąbaliśmy na drzazgi.