— Krzyż na twej piersi.
— Krzyż na mej piersi, lecz w sercu bogi.
— Czegóż to chcesz?
— Żebyś z jednego spomiędzy nas urok odczynił.
Zwiesił dziad głowę na piersi. Duma. Mamroce:
— Odczynić urok...
Aż się nagle poderwie, jak jastrząb ugodzony strzałą. Krzyczy:
— Idźta borem-lasem ku widni, idźta do Niemców, co dzwonami strasznymi w knieję biją! Niechże ta woma urok odczynią.
Chwieje się jego stara głowa. Usta wykrzywia i oczy bielmem zawłóczy głęboki ból. Splatają się koślawe, sękate ręce. Śpiewa samemu sobie:
— Spaliły kloc...