— I z tobą, gościu.
— W złej cię nawiedzam doli.
— W istocie, jestem ubogi, gdyż odwróciły się losy moje. Ale siądź, gościu, i spocznij w dziedzinie mojej.
— Nie twoja to już, bracie, dziedzina.
— Czyjaż, o bracie?
— Mojego i twego pana, Wiślimierzowa.
Zapadł w milczenie Walgierz Udały. Pochylił głowę, zamknął powieki. Zda się gościowi, że więzień śpi. Czas mija.
Rzecze Mściw:
— Nadaremnie, nadaremnie trwasz w uporze.
— Trwam.