Wtedy odemknie siostra Zdrada kluczem ze skarbca wykradzionym zamki klubów, a zardzewiałe mutry odkręci, spojenia zaklepane rozłamie.
Ręka Walgierza w przestworzu błądzi...
Popręg żelazny z pod ramion spadł jak pas niciany. Z gardzieli kuna odeszła, jak miękki kołnierz. Z nóg się zsuwają żelaza...
Namacał rycerz w ciemności kurczem miłosnym głowicę wielkiego miecza, co go ze skarbu wykradła kochanka Zdrada.
Na głowę wdziewa swój własny, olbrzymi szłom. Okrywa w nocy pośpieszną dłonią piersi blachami. Goleń opasze plechą. Wdział rękawice żelazne.
Wstał z ziemi.
Westchnął.
W barach się olbrzymich przeciągnął.
Szepce ku niemu miłosne słowa kochanka.
Pochwycił rycerz prawicą gardziel siostrzycy Wiślimierzowej, Zdrady.