Zanim Baryka mógł cokolwiek, według zapowiedzi, usłyszeć, musiał zapoznać się z serią kaszlów grubych i cienkich. Skoro się to nieco uspokoiło, Lulek mówił:
— Dla ciebie jednego to robię, żeby cię przecie coś niecoś oświecić...
— Zbytek łaski, mości dobrodzieju.
— Żeby cię oświecić z boku. Możesz sobie o tym sądzić, co ja mówię, jak ci się żywnie podoba. Teraz masz sposobność usłyszenia prawdy...
— Wstęp już słyszałem. Teraz może by pierwszy rozdział...
— Otóż... Uważaj!
Lulek nachylił się i mówił najcichszym szeptem. Szept ten był istotnie znacznie cichszy niż świsty, charczenia i bulgotania żywiołów lasecznikowych w jego piersiach:
— Jutro rano odbędzie się tutaj konferencja.
— Czyja?
— Partyjna — a właściwie — organizacyjno-informacyjna.