— No?

— Chcę ci zrobić łaskę i wprowadzić cię na tę konferencję. Usłyszysz nareszcie autentycznych ludzi w tym kraju.

— Usłyszę autentycznych ludzi... Czy to jest jaki Cekaer430?

— Et! Co z tobą gadać! Ja takiego oto eks-żołdaka wprowadzę na posiedzenie Cekaeru! — gdyby istniał!... Mówię ci: konferencja organizacyjno-informacyjna.

— Organizacyjno-informacyjna — jest to contradictio in adiecto431. Albo organizacyjna, albo informacyjna.

— Właśnie, że jest taka, jak ci mówię. Będą ludzie z organizacji i będą tacy jak ty, których należy oświecić i wziąć w rękę.

— Mnie nikt nie będzie brał w rękę, bo ja nie jestem parasol ani łyżka.

— Właśnie, że twój umysł trzeba ująć w karby. Podobnie jak zarząd partii jest mózgiem klasy robotniczej, tak samo takie rozumy jak twój — chwiejne, pełne naleciałości burżuazyjnych — muszą być nastawiane i kierowane przez rozum centralny, przez ideę-matkę.

— Owszem, pójdę na ten raut.

— Ja ci dam raut, romansowiczu nawłocki!