— Powiedzieli mi, żeś zginął.

Po chwili Cezary zawył z radości, zawył jak pies:

— Nie zginąłeś! Nie zginąłeś! O, cóż za szczęście.

— I ty nie zginąłeś!

— A gdzieś ty był tak długo? Gdzieś był, tata?

— W legionach — daleko, daleko — w Polsce.

— Mama czekała... — wyszeptał syn.

Seweryn nie mogąc mówić wykonał znowu swój gest szeroki, pół horyzontu obejmujący. Coś wyjąkał niezrozumiałego, co ledwie można było pojąć:

— Teraz już... Teraz już — w nogi! W nogi! Chcesz?

— Och, chcę! Ale razem z tobą!