— Warty w nocy chodzą dookoła koszar.

— Znam ja miejsce, gdzie warty chodzą. Nie jednę112 tu już noc przeczekałem myśląc, że przypadkiem wyjdziesz.

— Po północy wyjdę.

— Pójdziemy do mamy. Tędy polem pójdziemy.

— A skąd ty przychodzisz?

Seweryn Baryka zakreślił ręką półkole ogarniające północny horyzont.

— Ale skąd? — pytał syn.

— Ze świata.

— Ale skąd?

— Z Rosji.