— Któż to „wszyscy”? Karolino — kto „wszyscy”?

— No, na przykład — Jędrek.

— Słyszane rzeczy! To dziewczę, które prochu nie wąchało, ośmiela się twierdzić, że my na wojnie czyściliśmy buty w przedpokojach, jak pan Jędrek.

— Ależ nie! Wiem, że ścigałeś nieprzyjaciół jak Czarniecki.

— O nieprzyjaciołach, o bolszewikach ostrożnie! Obecny tutaj mój przyjaciel Baryka jest — jak by to powiedzieć? — prawie bolszewikiem.

— Tak? Pan? — zdziwiła się owa panna Karolina mierząc gościa ostrym od stóp do głów spojrzeniem.

— Żarty! — mruknął Baryka.

— Jeszczem też normalnego bolszewika na oczy nie widziała...

— A coś ty widziała „na oczy”, Karolino, dziewczę z pałacu białego na Ukrainie?

— Jeszczem widziała oborę od strony twojego pałacu i pałac od strony twojej obory.