— Alboż to nie będzie pani lepiej mieć tutaj — i w ogóle na świecie — dobrego sojusznika?

— Byłoby dobrze — odpowiedziała cała w pąsach — mieć takiego sojusznika. Ale czy to można wierzyć? Mężczyźnie?

— „Nie wierz mężczyźnie jako psu, gdyż czy to cywilny, czyli wojskowy, zawsze to pies łańcuchowy”... Ja zaś jestem podwójny pies, bo to już cywilny a jeszcze wojskowy.

— Zobaczymy... — rzekła śmiejąc się poprzez swe zawstydzenie.

— W każdym razie, na początek — sztama! — mówił wyciągając rękę.

— Sztama! — rzekła serdecznie, podając mu swoją.

— Ale — ale! Proszę pani, jak się to miejsce nazywa?

— Dziwną to ma nazwę. Zowie się Chłodek.

— Patrzcie! Chłodek. Miły Chłodku! Jakżebym chciał dostać tu posadę!

— Posadę? — To już nie wiem jaką...