cicho ze złowieszczą kokieterią, zwrócona do Jana
Któż to pana uderzył?
JAN
Tłum rodaków.
BENEDYKT
Nie rozumiem. O czym mówisz?
JAN
Nie staraj się tego rozumieć. Już nie zrozumiesz, Benie.
KRYSTYNA
do Benedykta
cicho ze złowieszczą kokieterią, zwrócona do Jana
Któż to pana uderzył?
Tłum rodaków.
Nie rozumiem. O czym mówisz?
Nie staraj się tego rozumieć. Już nie zrozumiesz, Benie.
do Benedykta