— To panów pokój...
— Jak to panów?
— Nieboszczyka pana, Panie mu ta świeć... Chcecie, to idźcie, a ja nie pójdę.
— Dlaczego?
— Bo nieboszczyk pan nie lubi, żeby mu ta łazić i spokój zamącać... — mruknął kucharz.
— Co wygadujesz, stary grzybie?
— Prawdę gadam.
— Co to takiego? Czemu on nie chce wejść do tamtego pokoju? — zapytał major zwracając się do panny Brynickiej.
— Mówi prawdę... — mruknęła niechętnie.
— Jak to?