— Nie mogę! Ony mnie zabiją!
— Kto?
— Ojciec — i ten, co przyjechał.
— Nie będą wiedzieć.
— Jak to nie będą wiedzieć! Ony by nie wiedziały o takim interesie!... Kto potrafi tak zrobić?
— A ja! Sanki tu macie?
— Sanki są, ale małe, nasze pachciarskie.
— Niech sobie będą pachciarskie. Chodź! Przynoś klucze! Wyłaź z dziury!
Ryfka zaszlochała z cicha, rozpaczliwie. Stała za deskami, łkając.
— Nie dasz?