— Kajeś buty zgubił, te „wolność”?

— Z daleka to tak idziesz, panie wojskowy?

— Kożuch ma jakisi ze znaczkiem.

— Pewnie ukradł...

Sołtys nastawał, swarząc się ze swoimi, jakby u całej gromady szukał potwierdzenia urzędowych czynności:

— No, chłopcy, trza go wiązać!

— Takiego ta wiązać...

— Postronka szkoda!

— Ino się człowiek spaprze...

— Zamrze i bez postronka.