Wiesnicyn patrzał mu w oczy, broń odwiedzioną trzymając w obwisłej ręce. Było dlań odrażające to polskie męstwo... Mruknął:
— Wstawaj! Aresztuję cię!
— Gdy mnie stąd zabierzesz, umrę wam w drodze. W więzieniu nic nie powiem, gdybym wyżył. Jestem prosty żołnierz. Wystrzel!
— Postąpię, jak zechcę.
— Jeżeli pan nie wystrzelisz, postąpisz jak tchórz!
— Milczeć!
— Gdybym mógł stanąć na nogach, zabiłbym cię jak psa! Więc i ty mnie zabij jak psa! Jesteśmy śmiertelni wrogowie.
— Nie jesteś wrogiem, godnym mnie, niewolniku.
— Niech już raz przestanę cierpieć! Och!...
— Leż tutaj, kochanku pięknej panny.