— No, a dlaczego?
— Jakżeby ci to wytłómaczyć? Mały jeszcze jesteś, przyjacielu. Nie mogę ci tego jeszcze wyłożyć.
— Ja rozumiem...
— Widzisz... Honor nie pozwala.
— Jakiż to jest ten „honor”, proszę jegomości? Tatko tosamo mi mówił, że „honor” nie pozwalał służyć. Ale ja nie rozumiem wcale takiego honoru.
— Tak... Widzisz, dawniej naszym wodzem był wielki wojownik, Napoleon...
Hub wtulił głowę w ramiona, przyczaił się, usłyszawszy to imię. Z zaiskrzonemi oczami szeptem spytał:
— A jegomość pan go widział?
— Widziałem, kochanku.
— Blisko? Jak? Tak samo jak tatuś?