Ciało, którego siła nigdy nie zawodzi wobec wyzwania chuci, mimo że chuć jego nigdy nie słabnie, nigdy nie ustaje, zawsze z jednaką czujnością nerwów węszy kobiecość; namiętność, która nie zna nigdy przesytu pomimo najnieprawdopodobniej szalonego jej trwonienia; żądza zabawy, która nie cofa się przed żadną ofiarą ni stawką — faktycznie rzadko uposażyła natura mistrza w równie wielostrunny i przystosowany do gry zmysłów instrument cielesny, w podobną viola d’amore145 do wygrywania na niej przez całe życie.
Ale mistrzostwo we wszystkich kierunkach i w każdym dziale wymaga do wykazania wrodzonego talentu w całej pełni szczególnego nadto podłoża: całkowitego oddania się, niepodzielnego skupienia.
Jedynie monogamista danego popędu osiąga najwyższe naprężenie namiętności, jedynie niepodzielne skupienie się w jednym kierunku zdolne jest stworzyć dzieło skończone. Jak dla artysty tonów muzyka, dla poety tworzenie, dla skąpca pieniądz, dla sportowca branie rekordów, musi stać się dla pełnowartościowego erotomana kobieta, zabieganie o jej względy, pożądanie jej i posiadanie — najważniejszym, raczej jedynym dobrem świata.
Ze względu na wieczną wzajem w stosunku do siebie zawiść wszystkich namiętności wolno mu oddawać się tej jednej i jedynej wyłącznie, i w niej tylko spośród wszystkich widzieć sens i nieskończoność świata.
Casanova, wiecznie zdradzający, pozostaje wierny sobie w swojej pasji do kobiet. Ofiarujcie mu pierścień doży weneckiego, skarby Fuggerów146, dyplom szlachecki, pałac i bogatą stajnię, sławę wodza i poety, niedbałym gestem odrzuci te bagatele w zamian za zapach nowego, nieznanego jeszcze ciała, za niczym niezastąpiony słodki widok i moment ustępliwej zgody, za zwierciadlanie przejrzyste i już zachodzące mgiełką rozkoszy spojrzenia wdzięcznie pochylającej się ku niemu i nieposiadanej jeszcze dotychczas kobiety.
Wszelkie, najbardziej kuszące obietnice i ponęty: zaszczyty, stanowiska i godności, czas, zdrowie i wszelkiego rodzaju przyjemności odgania precz machnięciem ręką, jak dym fajczany, w zamian za miłosną przygodę, co więcej nawet, za samą możliwość takiej przygody. Zbędne jest bowiem dla tego spragnionego sensacji erotycznych wiecznego ich poszukiwacza zakochanie się w przedmiocie pożądania. Samo przeczuwanie nieuchwytnej jeszcze, ale zapowiadającej się w przyszłości przygody rozpala jego fantazję, dając jej przedsmak przyszłych rozkoszy.
Z setek takich przykładów przytoczę jeden bodaj epizod w samym początku drugiego tomu, kiedy to mowa jest o pośpiesznym wyjeździe Casanovy w arcyważnej sprawie ekstrapocztą do Neapolu. Zatrzymawszy się po drodze na nocleg w oberży, dostrzega w sąsiednim pokoju, w obcym łóżku, przy boku węgierskiego kapitana piękną kobietę — nie, jeszcze ciekawsze, w owej chwili nie wie on jeszcze, czy jest ona piękna, nie widział bowiem ukrytej pod kołdrą. Słyszał tylko młody śmiech, śmiech kobiecy, i już momentalnie drgnęły jego nozdrza. Nie wie o niej nic, nie ma pojęcia, czy jest ponętna, piękna czy brzydka, młoda czy stara, ustępliwa czy nieprzystępna, wolna czy już związana, mimo to w tej samej chwili rzuca wraz z mantelzakiem147 wszystkie plany pod stół, każe wyprząc już gotową do drogi kolasę pocztową i pozostaje w Parmie tylko dlatego, że wystarczyła mu, wiecznie głodnemu miłosnych przygód ryzykantowi, ta drobna i mglista zaledwie szansa, aby roziskrzyć w nim ogień namiętności.
W ten sposób na pozór bezsensownie, a w gruncie rzeczy tak zgodnie z właściwym, przyrodzonym sensem najistotniejszej swojej natury, postępuje Casanova zawsze i wszędzie. W zamian za okazję spędzenia jednej godziny z nieznajomą, obcą sobie zupełnie kobietą, gotów niezmiennie i niezawodnie, we dnie czy w nocy, z rana czy wieczorem, do popełnienia największego szaleństwa. Ilekroć w grę wchodzi jego pożądanie, nie odstrasza go żaden trud, żadna cena; kiedy dąży do podboju i zwycięstwa, nie istnieje dla niego trudność ani zapora.
Chcąc raz jeszcze zobaczyć ową niemiecką burmistrzową, do której osoby nie przywiązuje na pozór wielkiej wagi i o której nie wiadomo mu wcale, czy potrafi, czy będzie mogła go uszczęśliwić, zdobywa się na zuchwalstwo pójścia nie tylko bez zaproszenia, ale z całą świadomością, że nie jest pożądany, na obce zupełnie zebranie towarzyskie w Kolonii, gdzie z zaciśniętymi zębami wysłuchać musi ostrych monitów gospodarza domu i wyśmiewań pozostałych gości. Czy czuje jednak ogier w momencie bekania148 spadające na niego razy? Głodząc się i marznąc pośród szczurów i robactwa, chętnie zgadza się Casanova na spędzenie nocy w lodowato wyziębionej piwnicy, bo świta mu nadzieja zaznania o brzasku dnia, w niezbyt zresztą dogodnych warunkach, jednej krótkiej godzinki miłosnej sielanki. Dziesiątki razy zaryzykuje pchnięcia szpadą, strzały pistoletowe, łajania, wymyślania, wymuszenia, choroby, upokorzenia, w dodatku — co łatwiej jeszcze dałoby się zrozumieć — nie dla Anadyomeny149, dla wybranej i prawdziwie ukochanej, dla pożądanej całym zapałem duszy, ciała i wszystkich skupionych na tym jednym przedmiocie zmysłów, ale dla pierwszej lepszej, dla byle jakiej, dla każdej w danym momencie dostępnej kobiety, tylko dlatego, że jest kobietą, że należy do tego odmiennego i właśnie z powodu tej odmienności tak pożądanego dla niego gatunku.
Każdy stręczyciel, każdy rajfur, każdy sutener może z największą łatwością złupić tego rozgłośnego na świat cały uwodziciela, każdy usłużny brat czy przystępny małżonek może zapędzić go w kozi róg i uwikłać w najbrudniejszą aferę, ilekroć zmysły jego odpowiednio zostaną podrażnione. A kiedyż nie ma to miejsca wobec nigdy nienasyconej erotomańskiej żądzy Casanovy?