Po raz pierwszy ten kuty na wszystkie boki uwodziciel wyprowadzony zostaje w pole przez kobietę, i to nie przez szlachetnie urodzoną, niedostępną damę, której cnota nie pozwala oddać mu się, ale przez wytrawną już, choć młodziutką dziewczynę publiczną, która potrafiła doprowadzić go do szału, wyłudzić od niego wszystkie pieniądze i pomimo to nie dopuścić go ani na cal do swojego sprzedajnego ciała. Casanova, który mimo że płaci, a nawet przepłaca, zostaje pogardliwie odtrącony! Casanova, którym wzgardzono i który zmuszony jest patrzeć, jak ta mała łotrzyca równocześnie darmo uszczęśliwia zuchwałego młodego fryzjerczyka wszystkim, czego on, Giacomo, daremnie domagał się rozpłomienionymi pożądliwie zmysłami, co usiłował zdobyć pieniędzmi, podstępem i przemocą — to właśnie było zabójczym ciosem dla jego samowiedzy. Od tej chwili staje się zdobywcze i z góry pewne tryumfu występowanie jego niepewnym i wahającym się. Przedwcześnie, w czterdziestym roku życia, zniewolony jest stwierdzić z przerażeniem, że motor, któremu zawdzięczał zwycięską karierę na świecie, nie funkcjonuje już z tak nieskazitelną sprawnością, po raz pierwszy też ogarnia go lęk, że utknie pośrodku:

„Najbardziej gnębiło mnie, że musiałem przyznać się do pierwszych oznak wyczerpania, związanych zazwyczaj ze zbliżającą się starością. Nie doświadczałem już owej dawnej beztroskiej pewności siebie, jaką daje młodość i świadomość własnych sił”.

Czymże jest jeszcze Casanova bez wiary w samego siebie, bez swojej wiecznie gotowej do skoku, oszałamiającej kobiety, nadsiły męskiej? Casanova bez urody, bez potęgi, bez pieniędzy, bez zuchwałego, przeświadczonego o zdobyciu zamierzonych celów i odniesienia zwycięstwa, popisywania się własną chucią i tym, że jest wybrańcem fortuny? Czymże jest on jeszcze z chwilą, kiedy utracił ten główny atut w grze na arenie świata?

„Panem w pewnym wieku — melancholijnie odpowiada samemu sobie — od którego odwróciło się ostatecznie szczęście, o którym nie chce ono nic wiedzieć, a kobiety na pewno już wiedzieć o nim nie chcą”.

Ptakiem z podciętymi skrzydłami, mężczyzną pozbawionym męskości, kochankiem bez powodzenia, graczem nieposiadającym kapitału, lichym, wymiętoszonym korpusem, któremu brak elastyczności, siły i piękna linii.

Przebrzmiały wszystkie fanfary tryumfalne, pustym dźwiękiem jeno są już hymny wygłaszane na cześć jedynej mądrości używania; po raz pierwszy wkrada się do jego filozofii życiowej drobne słówko: „wyrzeczenie się”.

„Czas, kiedy rozkochiwałem w sobie kobiety, minął; muszę albo wyrzec się ich, albo też kupować sobie ich względy”.

„Wyrzec się” — rezygnować — nie do pomyślenia wyraz w ustach człowieka takiego jak Casanova, stało się okrutną prawdą. Dla opłacania kobiet potrzeba mu było pieniędzy, zaś pieniędzy dostarczały mu zawsze kobiety: cudownie zaczarowane koło stanęło, zatrzymało się w swoim obrocie, zabawa się skończyła. Nudna powaga życia rozpoczyna się i dla mistrza wszelkiego rodzaju przygód.

W ten sposób staje się — stary Casanova, biedny Casanova — używającym życia pieczeniarzem207; ciekawy świata — szpiegiem; gracz — oszustem i żebrakiem; wesoły kompan — osamotnionym pisarzem i paszkwilistą.

Wstrząsająca tragedia: Casanova, dawny bohater niezliczonych walk miłosnych, składa broń; boski zuchwalec i nieustraszony śmiałek staje się ostrożny i skromny. Przekradając się cichym, bezszelestnym krokiem, schodzi wielki commediante in arte ze sceny swoich tryumfów. Zdejmuje z siebie świetne szaty — „nie przystoją one już mojemu położeniu” — wraz z pierścieniami, diamentowymi sprzączkami i kosztownymi tabakierkami wyzbywa się pychy swojej i dumy, rzuca swoją filozofię pod stół jak nakłutą kartę, zgina na starość kark przed spiżowo nieubłaganym prawem życia, pod którego rządami przekwitłe wszetecznice stawać się muszą stręczycielkami, gracze — fałszerzami w kartach, awanturniczy poszukiwacze przygód — wylizywaczami cudzych talerzy.