Jeden z moich wielkich żalów, to że nie mogłem widzieć Wenecji z r. 1760323; zdaje się, że cały szereg szczęśliwych okoliczności skupił na tej małej przestrzeni formę rządu i pojęcia najbardziej sprzyjające szczęściu człowieka. Słodka rozkosz dawała wszystkim szczęście bez wysiłku. Nie było wewnętrznych walk i nie było zbrodni. Pogoda była na wszystkich obliczach, nikt nie silił się wydać bogatszy, niż był, obłuda nie wiodła do niczego. Wyobrażam sobie, że to musiało być zupełne przeciwieństwo Londynu z r. 1822.

94

Jeżeli brak osobistego bezpieczeństwa zastąpimy słuszną obawą braku pieniędzy, ujrzymy, że Stany Zjednoczone w stosunku do namiętności, której monografię próbujemy oto pisać, podobne są wielce do starożytności.

Mówiąc o mniej lub więcej niedoskonałych zarysach namiętnej miłości, jakie nam zostawili starożytni, widzę, że zapomniałem o Miłościach Medei w Argonautach324. Wergili skopiował je w swojej Dydonie. Porównajcie to z miłością taką, jaka jest w nowoczesnej powieści: Dziekan z Killerine325 na przykład.

95

Mieszkaniec Rzymu odczuwa piękność natury i sztuki ze zdumiewającą siłą, głębią i trafnością; ale niech spróbuje rozumować o tym, co odczuwa tak mocno, litość bierze słuchać.

Może to stąd, że uczucie posiada od natury, a logikę od rządu.

Widzi się natychmiast, czemu sztuki piękne poza Włochami są jedynie lichym żartem; rozprawiają o nich lepiej, ale ogół nic nie czuje.

96

Londyn, 20 listopada 1821.