140

Nazywam rozkoszą wszelkie wrażenie, którego dusza woli doświadczać niż nie doświadczać344.

Nazywam przykrością wszelkie wrażenie, którego dusza woli nie doświadczać niż doświadczać.

Jeżeli pragnę raczej usnąć niż czuć to, czego doznaję, nie ma wątpienia, że to jest przykrość. Zatem pragnienia miłosne nie są przykrością, gdyż aby móc marzyć do woli, zakochany opuszcza najmilsze towarzystwo.

W miarę trwania rozkosze fizyczne maleją, a przykrości rosną.

Co do rozkoszy duchowych, zwiększają się one lub maleją w miarę trwania, zależnie od namiętności: np. po półrocznym studiowaniu astronomii tym bardziej kocha się astronomię; po roku sknerstwa bardziej się kocha pieniądze.

Przykrości duchowe maleją w miarę trwania. „Ileż wdów szczerze strapionych pociesza się z czasem!” Milady Waldegrave, bratanica Horacego Walpole.

Przypuśćmy, że człowiekowi w stanie obojętności zdarzy się przyjemność; przypuśćmy innego człowieka w stanie żywej boleści, która ustanie nagle; czy przyjemność, jaką odczuje, jest tego samego rodzaju co u pierwszego człowieka? Pan Verri powiada, że tak, mnie się zdaje, że nie.

Nie każda rozkosz płynie z ustania bólu.

Ktoś miał od dawna sześć tysięcy franków renty; naraz wygrywa pięćset tysięcy na loterii. Człowiek ten odzwyczaił się od pożądania rzeczy, które można mieć jedynie przy wielkim majątku. (Powiem nawiasem, że jedna z ujemnych stron Paryża to łatwość postradania tej zdolności).