Przyjaciel-lekarz powinien mieć świadomość, że skoro przyjdzie uwierzyć w jakąś niedorzeczność, wówczas, ponieważ kochanek musi albo przełknąć ją, albo wyrzec się wszystkiego, co go wiąże do życia, przełknie i choćby był zresztą najrozumniejszym człowiekiem, będzie przeczył najoczywistszym przywarom i najdotkliwszym zdradom swej kochanki. W ten sposób namiętna miłość po niedługim czasie przebacza wszystko.

Aby kochanek — przy charakterze rozsądnym i chłodnym — przełknął przywary, trzeba, by je spostrzegł dopiero po kilku miesiącach kochania156.

Nie starając się bynajmniej grubo i jawnie odciągać kochanka, przyjaciel-lekarz musi mu mówić do przesytu o jego miłości i jego ukochanej, a równocześnie stwarzać dokoła niego mnóstwo drobnych zdarzeń. Podróż, o ile odosabnia, nie jest lekarstwem157; nic równie tkliwie nie przypomina ukochanej jak kontrasty. W najświetniejszych salonach paryskich, w towarzystwie kobiet sławnych z uroku, najmocniej kochałem mą biedną kochankę, samotną i smutną w swoim małym mieszkanku, het, w Romanii158.

Na wspaniałym zegarze lśniącego salonu, dokąd byłem wygnany, śledziłem godzinę, o której wychodzi pieszo, w deszcz, aby odwiedzić przyjaciółkę. Starając się zapomnieć o niej, odkryłem, że kontrasty są źródłem wspomnień mniej żywych, lecz bardziej niebiańskich niż te, których się szuka w miejscu, gdzie się ją niegdyś spotkało.

Iżby oddalenie zdało się na co, trzeba, aby przyjaciel-lekarz był zawsze pod ręką, aby podsuwał kochankowi wszystkie możliwe refleksje tyczące jego miłości i aby silił się zaprawiać te refleksje nudą przez ich rozwlekłość albo niewczesność, dając im piętno komunałów: na przykład być tkliwym i sentymentalnym po obiedzie skropionym dobrym winem.

Jeżeli tak trudno jest zapomnieć kobietę, przy której zaznało się szczęścia, to dlatego że istnieją momenty, w których wyobraźnia niestrudzenie roi i upiększa.

Nie wspominam o dumie, okrutnym i potężnym lekarstwie, którym wszakże tkliwe dusze nie rozporządzają.

Pierwsze sceny Szekspirowskiego Romea tworzą cudny obraz; jakże daleko od człowieka, który powiada sobie smutno: „She hath forsworn to love159, do tego, który wykrzykuje w upojeniu szczęścia: „Come what sorrow can160!”.

Rozdział XXXIX ter.161

Her passion will die like a lamp for want of what the flame should feed upon162.