Włosi rozprawialiby, każdy gadałby przez dwadzieścia minut i stałby się śmiertelnym wrogiem swego antagonisty323. Za trzecim zebraniem posypałyby się satyryczne sonety jednych na drugich.

Bo dyskusja była tam ostra i szczera o wszystkim i ze wszystkimi. Wszyscy byli grzeczni u pana de l’Étang, ale przez wzgląd na gospodarza. Często musiał on ochraniać odwrót jakiegoś śmiałka, który szukając nowej myśli zabrnął w niedorzeczność nazbyt oczywistą.

Zastałem tam pana de l’Étang, pp. Alberta Stapfer324, J. J. Ampère’a325, Sauteleta, de Lussinge’a...

Pan de l’Étang326 to jest charakter w typie zacnego wikarego z Wakefield. Aby dać o nim pojęcie, trzeba by półtonów Goldsmitha albo Addisona.

Przede wszystkim jest bardzo brzydki. Ma zwłaszcza — rzecz rzadka w Paryżu — czoło nieszlachetne i niskie. Jest dobrze zbudowany i dość wysoki.

Ma wszystkie małostki mieszczucha. Kiedy kupi za 36 franków tuzin chustek do nosa w sklepie na rogu, w dwie godziny później wierzy, że jego chustki są rzadkością i że za żadną cenę nie dostałoby się w Paryżu podobnych327.

Życiorys pana Beyle przez niego samego328

I

Henryk Beyle, urodzony w Grenobli w 1783 r., umarł w... (... października 1820 r.). Przeszedłszy studia matematyczne, był jakiś czas oficerem w szóstym pułku dragonów (1800–1801–1802). Gdy nastał krótki pokój, pognał do Paryża za kobietą, którą kochał329, podawszy się do dymisji, czym bardzo pogniewał swoich protektorów. Udawszy się do Marsylii za aktorką330, która miała tam grać pierwsze role tragiczne, wrócił do armii w 1806 r. jako zastępca komisarza wojennego. Poznał w tym charakterze Niemcy, był obecny przy tryumfalnym wejściu Napoleona do Berlina, który wywarł na nim wielkie wrażenie. Jako krewny pana Daru, ministra wojny, trzeciej z rzędu figury po cesarzu i księciu Neuchatel, pan B. poznał z bliska wiele kółek tej wielkiej machiny. Był urzędnikiem w Brunszwiku w r. 1806, 1807 i 1808 i wyróżnił się tam. Studiował w tym mieście język i filozofię niemiecką, powziął dosyć lekceważenia dla Kanta331, Fichtego332 etc., niepospolitych ludzi, którzy budowali jedynie uczone domki z kart.

Pan B. wrócił do Paryża w 1809 r., odbył kampanię wiedeńską w 1809 i 1810.