Po lewej — księżna, wyprostowana, z rękami skrzyżowanymi na piersiach, patrzała nań ze wspaniałym gniewem: niezwykła bladość zajęła miejsce kolorów, które wprzód ożywiały tę cudną głowę.
Książę, przeciwnie, był bardzo czerwony i niespokojny: lewa ręka igrała konwulsyjnie krzyżem u wielkiej wstęgi orderu, którą nosił pod frakiem; prawą gładził się po podbródku.
— Co robić? — rzekł do hrabiego, nie bardzo wiedząc, co czyni, i nawykły radzić go się o wszystko.
— Nie wiem doprawdy, Wasza Wysokość — odparł hrabia, jak człowiek, który wydaje ostatnie tchnienie. Zaledwie zdolny był wyrzec te słowa. Dźwięk jego głosu dał księciu pierwsze zadośćuczynienie, jakie duma jego znalazła w ciągu tej audiencji, a ta drobna satysfakcja nastręczyła mu zdanie dość szczęśliwe dla jego ambicji.
— Więc dobrze — rzekł — jestem najrozsądniejszy ze wszystkich: chcę zapomnieć o swojej pozycji. Będę mówił jak przyjaciel — i dodał z łaskawym uśmiechem, zaczerpniętym ze szczęśliwej epoki Ludwika XIV — jak przyjaciel do przyjaciół. Zatem, księżno — dodał — co trzeba zrobić, aby pani zapomniała o swym niewczesnym postanowieniu?
— W istocie nie wiem — odparła księżna z westchnieniem — w istocie nie wiem, taki wstręt budzi we mnie Parma. — Nie było w tym złej intencji, czuć było, że jedynie szczerość mówi przez jej usta.
Hrabia obrócił się żywo; dusza dworaka nie posiadała się ze zgorszenia; spojrzał błagalnie na księcia. Z godnością i zimną krwią książę odczekał chwilę, po czym zwrócił się do hrabiego.
— Widzę — rzekł — hrabio, że twoja urocza przyjaciółka jest zupełnie nieprzytomna; to bardzo naturalne: ubóstwia swego siostrzeńca. — I zwracając się do księżnej z najmilszym spojrzeniem, a równocześnie z miną, jaką się przybiera cytując frazes z komedii, dodał: — Co trzeba uczynić, aby rozjaśnić te piękne oczy?
Księżna miała czas się namyślić; poważnie i stanowczo, jak gdyby dyktując swoje ultimatum, odparła:
— Wasza Wysokość napisze do mnie miły list, jak to wybornie umie; powie w nim, że nie będąc przekonany o winie Fabrycego del Dongo, wielkiego wikariusza diecezji, nie podpisze wyroku, który mu przedłożą, i że ten niesprawiedliwy sąd nie będzie miał następstw na przyszłość.