— Możesz ruszać — rzekła — dopiero o czwartej rano, po otwarciu bram.
— Myślałem się wymknąć wielkim kanałem; miałbym wody po szyję, ale wydostałbym się...
— Nie — rzekła księżna — nie chcę narażać na febrę mego najwierniejszego sługi. Czy znasz kogo u arcybiskupa?
— Młody stangret jest moim przyjacielem.
— Oto list do świątobliwego prałata; dostań się tam po cichu, każ się zaprowadzić do pokojowca, nie chciałabym, aby budzono Jego Wielebność. Jeżeli już będzie w sypialni, zostań przez noc w pałacu; że zaś jest tam w zwyczaju wstawać o świcie, rano o czwartej każ się oznajmić w moim imieniu, poproś arcybiskupa o błogosławieństwo, oddaj mu tę kopertę i weź listy, które da ci może do Bolonii.
Księżna przesłała arcybiskupowi oryginał listu monarchy; ponieważ list ten odnosił się do wielkiego wikariusza diecezji, prosiła, aby go złożyć w archiwach konsystorza, gdzie miała nadzieję, że wielcy wikariusze i kanonicy, koledzy bratanka, zechcą rychło zapoznać się z jego treścią, wszystko pod pieczęcią najgłębszej tajemnicy.
Księżna pisała do Jego Wielebności ojca Landriani w poufnym tonie, którym poczciwy mieszczanin musiał być oczarowany. Sam podpis miał trzy wiersze — list bardzo przyjacielski kończył się: „Angelina Cornelia Izota Valserra del Dongo, księżna Sanseverina.”
„Nie wypisałam tego wszystkiego, o ile mi się zdaje — rzekła do siebie księżna, śmiejąc się — od czasu mego kontraktu ślubnego z poczciwym księciem, ale na tych ludzi można działać jedynie takimi rzeczami: dla mieszczan tylko przesada stanowi piękno.” Na zakończenie wieczoru nie mogła się oprzeć pokusie napisania drwiącego bileciku do biednego hrabiego; oświadczyła mu oficjalnie, dla jego orientacji (powiadała) w stosunkach z koronowanymi głowami, że nie czuje się zdolna zabawiać dymisjonowanego ministra. „Czujesz strach przed księciem; kiedy jego ci zabraknie, czyż ja bym musiała cię straszyć?” I kazała odnieść list.
O siódmej rano książę Ernest kazał wezwać hrabiego Zurla, ministra spraw wewnętrznych.
— Na nowo — rzekł — wydaj pan najsurowsze rozkazy wszystkim podestom52, aby starali się uwięzić imć Fabrycego del Dongo. Donoszą nam, że może się ośmieli pojawić w naszych Stanach. Ponieważ zbieg znajduje się w Bolonii, gdzie, jak mniema, może drwić z pościgu naszych trybunałów, umieść pan zbirów znających go osobiście: primo, w kilku wsiach na drodze z Bolonii do Parmy; secundo, w okolicach pałacu księżnej Sanseverina w Sacca oraz domu jej w Castelnovo; tertio, w pobliżu pałacu hrabiego Mosca. Śmiem liczyć na twą roztropność; panie hrabio, iż zdołasz ukryć te rozkazy swego władcy przed hrabią Mosca. Wiedz, że chcę, aby uwięziono imć Fabrycego del Dongo.