Fabrycy spojrzał nań. „Pocieszny jezuita! — pomyślał — od godziny widzi te kajdanki, które mi zadają nieznośną mękę, i udaje zdziwionego!”
Żandarmi zdjęli mu kajdanki; dowiedzieli się, że Fabrycy jest bratankiem księżnej Sanseverina i okazywali mu uprzedzającą grzeczność, stanowiącą kontrast z grubiaństwem pisarza; ów zdawał się tym dotknięty i rzekł do Fabrycego, który stał nieruchomo:
— Dalej, prędko pokaż nam te draśnięcia, któreś otrzymał z ręki biednego Gilettiego wówczas, gdyś go mordował.
Jednym skokiem Fabrycy rzucił się na skrybę i dał mu policzek taki, że Barbone spadł z krzesła na nogi generała. Żandarmi chwycili za ręce Fabrycego, który stał bez ruchu; sam generał i żandarmi pośpieszyli podnieść pisarza, któremu krew spływała po twarzy. Dwaj żandarmi stojący dalej podbiegli, by zamknąć drzwi strażnicy, sądząc, że jeniec chce się wymknąć. Dowodzący nimi sierżant opamiętał się, że młody del Dongo nie może serio kusić się o ucieczkę z cytadeli; mimo to, przez instynkt żandarma, zbliżył się do okna, aby powstrzymać zamęt. Naprzeciw tego otwartego okna, o dwa kroki stał powóz generała; Klelia wtuliła się w kąt powozu, aby nie być świadkiem smutnej sceny odbywającej się w furcie; usłyszawszy zgiełk, podniosła głowę.
— Co się dzieje? — spytała brygadiera.
— Proszę panienki, to młody del Dongo wyciął policzek bezczelnikowi Barbone.
— Jak to! To pana del Dongo prowadzą do więzienia?
— No, tak! — rzekł sierżant — niby z przyczyny wysokiego urodzenia tego biednego chłopca robi się tyle ceremonii; myślałem, że panienka wie o wszystkim.
Klelia nie cofnęła już głowy: skoro żandarmi otaczający stół rozstąpili się nieco, ujrzała więźnia. „Kto by powiedział — myślała — wówczas gdy go spotkałam na gościńcu z Como, że go ujrzę po raz drugi w tej smutnej sytuacji?... Podał mi rękę, aby mnie wsadzić do karety swej matki... Już wtedy był z księżną! Czy ich miłość sięga owej epoki?”
Trzeba powiadomić czytelnika, że liberalne stronnictwo, którym powodowała margrabina i generał Conti, udawało, że nie wątpi o tkliwych stosunkach łączących Fabrycego z księżną. Mosca, znienawidzony przez liberałów, był dla swej rzekomej ślepoty przedmiotem ciągłych żarcików.