— Jestem tu, aby służyć swojej pani i zapominać bardzo szybko to, co się mówi przy mnie.

— A więc — rzekł książę, rumieniąc się mocno — nakazuję pani wyrazić swoje zdanie.

— Karze się zbrodnie po to, aby się nie powtarzały. Otruto nieboszczyka księcia? To bardzo wątpliwe; otruli go jakobini? Tego właśnie Rassi pragnie dowieść, gdyż wówczas staje się dla Waszej Wysokości na zawsze nieodzownym narzędziem. W takim razie Wasza Wysokość, który zaczyna panowanie, może się spodziewać wielu wieczorów takich jak dzisiejszy. Poddani mówią powszechnie, co jest rzetelną prawdą, że książę ma dobry charakter; dopóki książę nie każe powiesić jakiego liberała, będzie się cieszył tą reputacją i z pewnością nikomu nie przyjdzie do głowy zadać mu truciznę.

— Wniosek pani jest jasny! — wykrzyknęła księżna, podrażniona — nie chce pani, aby skarano morderców mego męża.

— Widocznie łączą mnie z nimi węzły tkliwej przyjaźni.

Pani Sanseverina czytała w oczach księcia, iż przypuszcza, że ona jest w zmowie z matką, aby mu narzucić plan postępowania. Nastąpiła między dwiema kobietami dość gwałtowna wymiana cierpkich odpowiedzi, w następstwie których ochmistrzyni oświadczyła, że nie powie już ani słowa, i dotrzymała swojego przyrzeczenia, ale książę, po długiej dyskusji z matką, kazał jej znowu powiedzieć swoje zdanie.

— Przysięgam Waszym Wysokościom, że tego nie uczynię.

— Ależ to istne dzieciństwo! — wykrzyknął książę.

— Proszę, niech pani mówi — rzekła księżna-matka z godnością.

— Błagam panią o zwolnienie mnie od tego; ale wszak Wasza Wysokość — dodała pani Sanseverina, zwracając się do księcia — czyta doskonale po francusku; aby uspokoić nasze wzburzone umysły, czy zechciałby nam przeczytać bajkę Lafontaine’a?