Oto deszcz mżący z raju perlistymi wstęgi4,

Który pracy rolnika dawa5 życia dreszcz —

I ożywia uśmiechem obumarłą pierś

I oczy tych, co wiedzą, że już patrzą — w śmierć.

A oto wraz się jawi łuk barwistej tęczy

Nad żółtymi domostwy6 miasteczkowych dróg —

Gdzie idą dzieci z nasion pełnymi koszyki7

Siać grządki, kędy8 rychło rój pszczół się rozbrzęczy

Wśród kwiecistego ziela woniejących smug.

Idą poważne, grzeczne, małe ogrodniki9,