— Jakież to dziwne — rzekła Kasia, próbując przejść. — Co się tu mogło stać? Ach, otóż i ciotka Iza! Ciotko Izo co się tu dzieje? Dlaczego wynosisz sprzęty z bawialnego pokoju?
— Ach Boże! Czy to już wy? — odrzekła ciotka, bardzo zaczerwieniona i zafrasowana. — No, dzieci, nie macie tu co stać i wypytywać się, bo nie mam czasu na odpowiedzi. Kasiu, nie ruszaj łóżka, bo je pchniesz na ścianę. Jakież z ciebie męczące dziecko! — Kasia trąciła bowiem niecierpliwie łóżko. — Idźcie na dół i nie wracajcie aż po herbacie. Będę miała dosyć zajęcia do tego czasu.
— Proszę nam powiedzieć, co się tu dzieje, to pójdziemy — wołały dzieci.
— Kuzynka Helena przyjedzie — odrzekła krótko panna Iza i znikła w błękitnym pokoju.
Była to ważna nowina. Kasia i Józia zbiegły na dół bardzo ożywione i naradziwszy się chwilę, poszły do spichrza, aby tam pogadać w spokoju i swobodzie.
Kuzynka Helena przyjedzie! Tak się to zdawało dziwne, jak gdyby królowa Wiktoria56 w złotej koronie wprosiła się na herbatę albo jak gdyby jakaś osoba z książki, na przykład Robinson Crusoe57 lub Amelia Herbert, przybyła z kuframi, oznajmiając, że zabawi cały tydzień. W wyobraźni dzieci kuzynka Helena była istotą tak zajmującą i nierzeczywistą jak postać z czarodziejskiej bajki: Kopciuszek lub Sinobrody. Tylko z dodatkiem treści z książek szkoły niedzielnej, bo kuzynka Helena była bardzo, bardzo dobra.
Nie widzieli jej nigdy jeszcze: Filipek mówił, że musi być bez nóg, bo nie wychodzi z domu i ciągle leży na sofie, ale inne dzieci wiedziały, że powodem tego jest choroba Helenki. Ojciec jeździł do niej dwa razy w roku i lubił opowiadać, jaka jest słodka, cierpliwa i jak ładnie jest w jej pokoju. Kasia i Józia tak długo bawiły się w kuzynkę Helenę, że teraz same nie wiedziały, czy bać się czy cieszyć, że zobaczą ją prawdziwą.
— Jak ci się zdaje, może zechce, żebyśmy bez ustanku deklamowały hymny? — spytała Józia.
— Ależ nie — odrzekła Kasia — bo widzisz, ona się łatwo męczy i musi sypiać po południu. Zresztą sama często czyta Biblię. Ach jakże będzie u nas cicho! Ciekawe jak długo zabawi?
— Jak ją ty sobie wyobrażasz? — pytała dalej Józia.