— Przepowiadałam! — wyrzekła ciotka z dołu.

Kasia nigdy nie zapomniała, jak kuzynka Helena okazała się wówczas dobra. Leżała w łóżku, więc łatwo zgadnąć, że ją bardzo przestraszył nagły krzyk i łoskot, ale po krótkim zmieszaniu w najsłodszy sposób pocieszała biedną, zgnębioną Kasię i tak umiała obrócić w żart ten wypadek, że nawet ciotka Iza zapomniała o naganie. Potłuczone talerze zebrano, dywan oczyszczono, a ciotka Iza przygotowała drugą tacę, nie mniej ładną jak pierwsza.

— Proszę, żeby Kasia przyniosła mi jeść — odezwała się wesoło kuzynka Helena. — Jestem pewna, że będzie ostrożna tym razem. Kasiu, proszę o drugą różę na serwecie, zgaduję, że ty ją sama położyłaś, nieprawdaż?

Kasia zachowała się ostrożnie i wszystko dobrze poszło. Postawiła bezpiecznie tacę na stoliku przy łóżku i z ciepłym, serdecznym uczuciem przyglądała się, jak Helenka je kolację. Nikt nie budzi w nas takiej wdzięczności jak osoby, które nam dopomagają w odzyskaniu szacunku dla samych siebie.

Kuzynka Helena nie miała wielkiego apetytu, chociaż chwaliła, że wszystko jest doskonałe. Kasia widziała, że jest bardzo zmęczona.

Skończywszy jeść, powiedziała:

— Teraz, jeśli zechcesz wytrzepać poduszkę, ot tak, a tę drugą posunąć, to zdaje mi się, że usnę. Dziękuję ci, tak mi jest zupełnie dobrze. Droga Kasiu, doskonale umiesz służyć chorym. Teraz pocałuj mnie, dobranoc. Jutro będziemy wybornie gawędziły.

Kasia zeszła na dół bardzo uszczęśliwiona.

— Kuzynka Helena jest wyjątkowo miła — powiedziała do Józi — ma na sobie najpiękniejszą w świecie koszulkę z koronkami i żabotami, zupełnie jakby z książki.

— Czy to nie jest źle zajmować się strojami, kiedy się jest słabą?