Ta nagana wcale nie poprawiła usposobienia Kasi i przez całe śniadanie siedziała nadąsana i milcząca.

— Co będziecie robić dzisiaj? — zapytał pan Carr, chcąc dać weselszy obrót rzeczom.

— Będziemy się huśtać! — wykrzyknęli razem Henryś i Joasia. — Aleksander urządził nam doskonałą huśtawkę w drwalni!

— Nie pójdziecie tam! — odezwała się ciotka bardzo stanowczo. — Nie będziecie się huśtać do jutra! Pamiętajcie dzieci: jutro! I dopiero wtedy, gdy pozwolę.

Nierozsądnie postąpiła ciotka Iza: lepiej było wytłumaczyć dzieciom, że Aleksander, zaczepiając huśtawkę, złamał hak przytwierdzający ją do dachu, miał wbić inny w ciągu dnia, a tymczasem ostrzegł pannę Carr, żeby nie używać huśtawki, bo to niebezpieczne. Gdyby powiedziała to dzieciom, wszystko poszłoby dobrze, ale ciotka Iza miała tę zasadę, że młodzież powinna słuchać bez wyjaśnień.

Joasia, Elżbietka i Henryś nadąsali się, usłyszawszy ten zakaz, ale Elżbietka najpierwsza odzyskała dobry humor.

— Mniejsza o to — rzekła — i tak będę miała zajęcie, bo napiszę list do kuzynki Heleny o czymś.

— O czym? — spytała Józia.

— O czymś — odpowiedziała Elżbietka, tajemniczo potrząsając głową. — Żadne z was nie dowie się, tak postanowiła kuzynka Helena. Jest to sekret między nami.

— Nie wierzę — odezwała się cierpko Kasia —- kuzynka Helena nie zwierzałaby sekretu takiej głupiej dziewczynce.