Ciotka Iza przespała tę noc w pokoju Kasi, która miała gorączkę. Gdy rano powrócił doktor Carr, zastał ją bardzo cierpiącą, rozpaloną i niespokojną. Oczy miała szeroko rozwarte i zgorączkowane.

— Papo, czy ja mam leżeć cały tydzień? — spytała go zaraz.

— Tak sądzę, moja droga — odparł ojciec z jakąś znużoną i bardzo posępną twarzą.

— Boże, mój Boże! — szlochała Kasia. — Jak ja to zniosę!

Rozdział dziewiąty. Ponure dni

Gdyby ktoś powiedział Kasi owego dnia, że tydzień upłynie, a ona będzie jeszcze leżała w łóżku, cierpiąca i nie wiedząc, kiedy wstanie, to by ją chyba zabiło. Była tak energiczna i gwałtowna, że samo leżenie wydawało jej się najcięższą rzeczą na świecie. Ale leżeć nieruchomo i ciągle cierpieć ból w krzyżu64, było jeszcze gorzej. Dzień po dniu pytała ojca drżącymi ustami:

— Czy mogę dziś zejść na dół? — a gdy potrząsnął głową, usta jeszcze bardziej drgały i oczy zachodziły łzami. Ale gdy próbowała podnieść się, ból tak się wzmagał, że mimowolnie padała znowu na miękkie posłanie i materace, tak wygodne dla jej biednych członków65.

Nadszedł potem czas, kiedy Kasia nie prosiła o to pozwolenie, bo doznawała takich cierpień, o jakich przedtem nie miała pojęcia. Dni nie różniły się od nocy, zdawało się, że ciotka Iza nie kładzie się nigdy do łóżka, pan Carr był nieustannie w Kasi pokoju, inni doktorzy przychodzili, stawali nad nią, opukiwali kręgosłup i szeptali między sobą. Był to niby długi, straszny sen, z którego pomimo usiłowań nie mogła się obudzić. Od czasu do czasu chciała podnieść się trochę, przysłuchiwać się głosom, zdać sobie sprawę, że Józia lub Elżbietka stoją pod drzwiami i płaczą po cichu albo że ciotka Iza w skrzypiących pantoflach chodzi na palcach po pokoju, ale po chwili wszystkie te rzeczy znikały, wpadała w jakieś ciemne miejsce, gdzie był tylko ból i sen dający zapomnienie o bólu, i to jej się zdawało najlepszą rzeczą na świecie.

Pominiemy ten czas, bo przykro wyobrażać sobie naszą wesołą Kasię w tak smutnym położeniu. Stopniowo ból zmniejszał się, a sen był spokojniejszy, gdy cierpienie już ustępowało, Kasia rozbudziła się niejako, zaczęła zwracać uwagę na to, co się wokół niej dzieje i zadawać pytania.

— Jak długo chorowałam? — zapytała pewnego ranka.