Ale cóż to za dziwny przedmiot stoi przy łóżku?
Kasia spojrzała i zrobiła wielkie oczy. Z pewnością nie było tego wieczorem. Jak się tam dostało? Była to choinka, wsadzona w czerwoną donicę zdobioną w paski, gwiazdki i krzyżyki ze złoconego papieru, co razem wyglądało bardzo wesoło. Na gałęziach wisiały pomarańcze, orzechy, błyszczące, czerwone jabłka, piłki nadziane otrębami i wianki świecących się gruszek, były także paczki obwiązane czerwoną i niebieską wstążeczką. To drzewko tak ładnie wyglądało, że Kasia wydała okrzyk podziwu.
— To dla ciebie drzewko, dlatego że jesteś chora — wołały dzieci, chcąc ją wszystkie razem ściskać.
— Samiśmy to zrobili — rzekł Henryś, skacząc wokół na jednej nodze. — Ja przylepiałem czarne gwiazdy do donicy!
— A ja wsypywałem otręby do piłek — wołał Filipek.
— Czy ci się to podoba? — spytała Józia, tuląc się do Kasi. — To ode mnie podarek — ten związany zieloną wstążeczką. Chciałabym, żeby był ładniejszy. Czy chcesz, żebym odwinęła?
Gdy Kasia o to poprosiła, rozmaite rzeczy wysypały się z paczek. Dzieci wkładały własnoręcznie wszystkie drobnostki i nie pozwoliły pomagać dorosłym osobom.
Od Elżbietki była ściereczka do atramentu z szarym, flanelowym kotkiem na wierzchu. Od Joasi tacka z czerwonej cyny z serwisem do herbaty dla lalki.
— Czy to nie piękne? — rzekła z uwielbieniem.
Przykro mi wyznać, że Henryś ofiarował czerwono-żółtego pająka, który kręcił się szybko za poruszeniem sznurka.